Jak się zaczęła moja przygoda ze stanikiem sportowym? Moje piersi poprosiły o pomoc:)

stanik sportowy, run bra
Stanik sportowy

Moja historia jest prosta. Trzeba było znaleźć dla siebie stanik sportowy!

Aktywność fizyczna towarzyszy mi od kiedy pamiętam. Nie, żebym uwielbiała ćwiczyć:) Mówią, że aby dobrze wyglądać, warto to robić:) Moje próby wytrwałej aktywności kończyły się zazwyczaj fiaskiem, ze względu na mój biust. Czy to był fitness, czy bieżnia, czy mój ukochany step, cała klatka piersiowa aż rwała. Znacie to, kiedy nie wiesz, czy patrzeć na instruktorkę, czy łapać piersi, żeby nie wybiły zębów? Pamiętam, jak pierwszy raz poszłam biegać…:) Cóż, nie było to miłe doświadczenie i zraziłam się na dłuuugo.

Pewnego razu koleżanka wspomniała mi o staniku sportowym. Kupiłam mój pierwszy Run Bra Shock Absorbera i… nie mogłam uwierzyć, że można zaprojektować konstrukcję, która trzyma piersi jak zbroja, przy tym pozostawiając swobodę ruchów. Wiedziałam, że pozostanę wierną stanikom sportowym na zawsze.

A pomysł na biznes?

Narodził się w szatni klubu fitness. Mając na sobie niezawodną bieliznę, rzuciłam okiem dookoła. Zobaczyłam kobiety, które:

a) miały na sobie super ekstra, piękne, logowane TOPY sportowe, które niczym nie różnią się od koszulki i z utrzymaniem piersi nie mają nic wspólnego;

b) nosiły sprane, bawełniane biustonosze, z wychodzącymi fiszbinami, bo przecież szkoda założyć koronek na fitness (prawda!), bo przecież i tak się przepoci, bo przecież i tak nic lepiej nie utrzyma moich piersi, bo w końcu co to za różnica?

A różnica jest OLBRZYMIA!

Dlatego też, moją misją jest uświadomienie kobietom, że stanik sportowy, to nie tylko modny dodatek, ale przede wszystkim to utrzymanie piersi, kręgosłupa i całego ciała w dobrej kondycji. To po prostu dbanie o swoje zdrowie.

Dodaj komentarz